Sąsiedzi

Sąsiedzi objawiają się w różnych formach i barwach. Jedni uczynni i sympatyczni, inni upierdliwi i bezmyślni. Wszystko da się znieść, jeżeli mamy grubą skórę i grube ściany. My niestety mieszkamy w ponad stuletniej kamienicy i grube ściany nie są nam dane, a nasza sąsiadka lubi muzykę, która u mnie wywołuje niestrawność i mocną irytację. Szczególnie jak wracam po długim dniu na uniwersytecie i mam nadzieję na chwilę spokoju podczas bardzo późnego obiadu, a w zasadzie kolacji.
Już nie irytację, tylko wściekłość, wywołuje u mnie jej muzyka (o ile to w ogóle można nazwać muzyką) włączana w okolicach 3 nad ranem i wytrząsająca mnie z głębokiego snu i ciepłego łóżka. I tak ostatniej soboty znowu stałam o 3:30 w nocy, w płaszczu pospiesznie narzuconym na piżamkę, przed drzwiami sąsiadki, która oczywiście nie raczyła otworzyć. Wściekła jak osa leżałam w pokoju gościnnym do 6 rano, kiedy to wreszcie muzyka ucichła i mogłam zasnąć. Ja wiem, że jak się mieszka wśród ludzi to trzeba się liczyć z tym, że czasami coś będzie słychać i nie zawsze będziemy mieć w domu totalną ciszę we właściwym momencie. Niestety nasza sąsiadka daje nam (i sąsiadkom na dole) popalić nie tylko od czasu do czasu, ale całkiem regularnie i wszyscy już jesteśmy tym zmęczeni. I tak powoduje to u mnie natłok myśli, bo ja nie rozumiem, że ona nie rozumie. Może to dlatego, że ja myślę o moich sąsiadach i na przykład nie chodzę po domu w butach na obcasie, bo wiem, że sąsiadki z dołu by oszalały. A gdy mam ochotę na głośną muzykę to nie puszczam jej dłużej niż 30 minut. Ja nie mam nic przeciwko głośnej muzyce, ale nie cały dzień! Mówiliśmy jej, że A. pracuje w bardzo różnych godzinach i również w weekendy, jak również próbowaliśmy wytłumaczyć jak ważne jest to, że jest wypoczęty. Jeżeli ona dam nam znać, że ma imprezę to A. może pojechać spać do swoich rodziców. „Nie ma sprawy“ powiedziała sąsiadka. I dalej robi swoje. Sąsiadki z dołu, typu uczynne i sympatyczne, też mają po dziurki w nosie hałasu od 10 rano do 11 wieczorem, a w niedziele budzą się do, na cały regulator włączonego, sąsiadkowego radia. Nie będę Was zanudzać jej innymi wybrykami, zaliczę ją po prostu do typu upierdliwych i bezmyślnych. Szkoda, bo reszta sąsiadów w całym rzędzie kamienic jest naprawdę do rzeczy. Pozytywna strona medalu to fakt, że owa sąsiadka wynajmuje pokój w tym domu i jest szansa, że prędzej czy później się wyniesie, albo ją wykurzymy narzekaniem. Ewentualnie moglibyśmy zastosować metodę z wiersza „Paweł i Gaweł” Aleksandra Fredry, chociaż nie sądzę, żeby to poskutkowało u naszej pustogłowej sąsiadeczki.

Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając – między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
– Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą. –
A na to Gaweł: – Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. –
Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Sztuk! puk – Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
– Co waćpan robisz? – Ryby sobie łowię.
-Ależ, mośpanie, mnie kapie po głowie!
A Paweł na to: – Wolnoć, Tomku,
W swoim domku. –
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.

 

 

13 thoughts on “Sąsiedzi

  1. Asia S. pisze:

    Aneczko kochana, to okropne. My mieliśmy w starym mieszkaniu sąsiadów ściana w ścianę z nasza sypialnie, którzy jak na zawołanie o 2.30 nad ranem zaczynali pożycie. Początkowo nas to smieszylo – po jakimś czasie przestało . Rozumiem i współczuje bardzo.

    Lubię

  2. My mamy nad sobą sąsiadów muzułamnów, zazwyczaj trudno się skarżyć, ale problem zaczyna się w ramadan. Tego roku wypadł latem, kiedy noce były krótkie (i gorące) więc ich biesiadowanie przypadało na godziny 23.-1.00 i potem 3.00 nad ranem przy otwartym oknie, więc całe podwórze rezonowało… Na szczęście po wycieczce w piżamce, trochę się to wyciszło.
    Ja bym nawet nie z właścicielem, ale z policją. Pozdrawiam i precz z Gawłami!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s