Idzie luty, obuj buty

Pierwsze dwa tygodnie drugiego semestru za mną. Zachrzan mam taki, że nawet nie mam czasu się w tyłek podrapać. Wykładowcy to chyba myślą, że tylko ich przedmiot istnieje. Na szczęście uczę się teraz samych fajnych rzeczy, inaczej byłoby ciężko.  Zima trochę odpuściła, ale nie chcę mówić hop, bo to w końcu luty, najzimniejszy miesiąc, i nigdy nic nie wiadomo. Oby tylko już nie wrócił śnieg. Wszystko inne jest do przeżycia. Dzisiaj piękna pogoda, słońce świeci, a ja przed komputerem, tudzież nad książkami. Dzisiaj na tapecie gramatyka włoska i serial kataloński. W tym całym uniwersyteckim zamieszaniu staram się jednak znaleźć czas na czytanie, bo zauważyłam, że inaczej staję się lekko poirytowana. Syndrom odstawienia narkotyku mam po prostu. Staram się wcześnie kłaść, dzięki czemu mam zawsze chwilę na poczytanie kilku stron przed snem. Dzięki temu też wcześniej wstaje rano i dzień dłuższy mam, więc więcej udaje mi się zrobić. Typowy skowronek ze mnie, więc tak jest zdecydowanie lepiej.
W piątkowo-sobotnią noc sąsiadka znowu dała mi popalić. Zaczęło się o 21:30, koło 1:30 się uspokoiło. Zasnęłam snem błogim, z uśmiechem na ustach. Niestety o 6:45 zostałam brutalnie obudzona dalszym ciągiem zabawy. A już było tak dobrze. Cisza, spokój, chodziłam wyspana. Ech… Znowu nas czeka rozmowa z właścicielem.
No to wracam do włoskiego i katalońskiego, chociaż wolałabym się polenić z kocurami.

Kocury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s