Listopad

Dag03_44

Liści mało zostało do opadania po zeszłotygodniowym sztormie. Ten miesiąc zasługuje więc na przemianowanie na deszczopad. 

Pada. Dużo pada. Dzisiaj rano świeciło słońce, ale nie dałam się zwieść i miałam rację. Zanim dojechałam na stację już padało. Deszcz mi nie straszny. Zresztą jak się mieszka w Holandii to trzeba się z deszczem pogodzić i już. Ja mam zawsze przy sobie parasol i ponczo przeciwdeszczowe i jakoś daję radę.

Dzisiaj się stanowczo ochłodziło i w już na rowerze w drodze na stację zastanawiałam się czy nie lepiej było założyć zimowy płaszcz zamiast jesiennej kurtki. W Amsterdamie zrobiło mi się cieplej jak zobaczyłam Brytyjczyków w koszulkach z krótkim rękawkiem. Ja naprawdę nie rozumiem tego narodu, a przynajmniej części wizytującej Holandię. Wiosna, lato, jesień czy zima chodzą w krótkich rękawkach i piją zimne piwo w kawiarnianych ogródkach. Czy ktoś może mi ten fenomen wytłumaczyć?

Tak sobie dzisiaj wspominałam naszą toskańską wycieczkę w listopadzie 2008 roku. Większość dni była słoneczna, chociaż zdarzały się i deszczowe, tak jak na zdjęciu powyżej. Mimo wszystko jesienna Toskania jest piękna i kolorowa. No i turystów dużo mniej, jest więc więcej okazji do porozmawiania z lokalnymi mieszkańcami. Ceny też są dużo niższe niż w sezonie. Jednak największym plusem jesiennej Toskanii jest jedzenie. Dużo dziczyzny i grzyby. Co ja bym dała za krótką wizytę w jednych z tamtejszych osterii lub trattorii. Te dania smakują szczególnie dobrze przy deszczowej pogodzie. Powolny i obfity lunch z kieliszkiem ciężkiego czerwonego wina. Pyszności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s