Tydzień w moim telefonie #13

Week13-1

To był spokojny tydzień, w którym znalazłam znowu czas na sport, spędziłam dużo czasu w domu i dużo myślałam o moich zamierzeniach. Podjęłam też kilka decyzji, co bardzo dobrze mi zrobiło. 

W poniedziałek dotarł do mnie w końcu mój nowy iPhone. Czekał na mnie już przed naszym wyjazdem do Polski, ale nie mógł być dostarczony w tych dniach. Musiałam więc czekać 1,5 tygodnia dłużej, ale było warto. Mój nowy iPhone jest lżejszy od starego iPhona 3GS i, co najważniejsze, o wiele szybszy. Teraz dopiero widzę, jak powolny był mój stary telefon.

Jak nowy telefon, to i nowy pokrowiec. Od razu złożyłam zamówienie u Laptop Tailors na Etsy. Mój nowy pokrowiec jest tak słonecznie żółciutki aż robi mi się od niego cieplej na duszy. To był świetny zakup, pokrowiec jest śliczny i bardzo ładnie wykonany.

W tym tygodniu piekłam dużo chleba, ale zrobiłam też grissini. Tym razem upiekłam je z mąki żytniej. Trzeba je nieco dłużej piec, bo dłużej są wilgotne, ale są równie smaczne jak tradycyjne.

W naszym lokalnym supermarkecie była oferta na pomarańcze do wyciskania. Kosztowały tylko €3,80 za 5 kg., więc wzięłam od razu skrzyneczkę, bo my prawie codziennie rano pijemy świeży sok z pomarańczy. Poza tym ładnie wygląda taka skrzyneczka pełna pomarańczy w kuchni.

W piątek zorganizowaliśmy wieczór przy whisky i Monopoly. Ponieważ ja nie piję whisky, popijałam sobie prosecco dla towarzystwa.

Week13-2

Jak już wcześniej wspominałam, trochę piekłam w zeszłym tygodniu. Upiekłam też po raz pierwszy krentenbollen, czyli bułeczki z rodzynkami. Wyszły bardzo smaczne i będę je częściej piekła, szczególnie, że dla A. to idealne jedzenie treningowe.

Znalazłam też czas na czytanie,a Alice dotrzymywała mi w tym towarzystwa. Bardzo lubię gdy nasze kocury układają się blisko mnie, jak czytam.

Wypożyczyłam De grens Riikki Pulkkinen z biblioteki, gdyż chcę ją przeczytać na do klubu czytelniczego na Twitterze. 9 lutego będziemy rozmawiać, na Twitterze właśnie, o tej książce.

Już kiedyś mówiłam, że bardzo lubię żyć w przyszłości. W Warszawie chciałam ukraść starą książkę kucharską mojej mamie, ale mi nie pozwoliła, bo regularnie z niej korzysta. Myślałam, że będę musiała zapomnieć o tej książce, bo nikt jej już nie drukuje. Razem ze szwagrem poszukaliśmy w internecie i znaleźliśmy ją na Allegro, a sprzedawca zgodził się ją nawet wysłać do Holandii. I jak tu nie kochać współczesnego świata i techniki?

Po piątkowym wieczorze z Monopoly mieliśmy spokojny weekend tylko we dwoje, w domu, na kanapie. Właściwie to we czworo, bo Alice i Jack dzielnie dotrzymywali nam towarzystwa.

Posty z tej serii będą się ukazywały w poniedziałki, zamiast w niedziele. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s