Kogut

Foto: Dominik Martin

Foto: Dominik Martin

Sąsiedzi kupili sobie koguta. Dołączył do pięciu kur w ich miniaturowym ogródku za domem. Od kilku tygodni słucham jak ćwiczy pianie, wytrwale, kilka razy dziennie. Na początku słychać było lekką nieśmiałość, może niepewność, z lekką chrypką. Teraz zaczyna piać jak dorosły kogut, coraz bardziej pewien swojej pozycji i możliwości.

Powoli wychodzę z zimowego marazmu. Po przerwie oparzeniowej nie mogłam się zebrać do powrotu. Nie dziwi mnie to zupełnie, bo zawsze w lutym dopada mnie lekkie zimowe przesilenie. W tym roku, na szczęście, było ono bardzo krótkie. Dzieją się fajne rzeczy, które dają mi energicznego kopa.

W piątek znowu ruszam do Gdańska na warsztaty translatorskie i nagadanie się ze starą, dobrą koleżanką. W między czasie przyszła pozytywna ocena próbnego tłumaczenia z Letterenfonds (taki tutejszy Instytut Książki, można powiedzieć). Udało mi się wygrać z przeziębieniem zanim zdążyło się rozpanoszyć. Dostałam olśnienia co do metody osiągnięcia jednego z celów.

I to właśnie ten zbieg okoliczności uświadomił mi, że to, co robię ma sens, że wytrwałość popłaca. Zupełnie jak ten kogut moich sąsiadów, codziennie ćwiczę, próbuję, daję z siebie tyle, na ile mnie w tym momencie stać. Aż w końcu dotrę do celu.

I wiecie co jeszcze? Lubię moje życie, takie jakie jest, okraszone żmudną pracą. Ten moment. Tu i teraz.

4 thoughts on “Kogut

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s