A tymczasem w Weronie

File 03-04-2015 22 59 20

Czwartek był dniem odpoczynku od treningów dla A., co oznaczało wycieczkę. Zdecydowaliśmy się na Weronę, a ponieważ byliśmy tam już w 2008 roku, więc zwiedzania wielkiego nie uskuteczniliśmy, to był raczej wyjazd w ramach zmiany otoczenia.

Pogoda dopisywała, lunch zjedliśmy więć w kawiarnianym ogródku, potem spacer i oczywiście lody.

File 03-04-2015 23 00 26

Werona to piękne miasto, a że sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął, to nie była również zbytnio zatłoczona. Lubię tak sobie spacerować po obcych miastach, obserwować ludzi, podsłuchiwać rozmowy, szczególnie kiedy są prowadzone w języku włoskim.

Poprzednim razem byliśmy w Weronie w listopadzie. Znaleźliśmy też most, z którego zrobiłam wtedy przepiękne jesienne zdjęcie. Dla porównania zdjęcie z listopada 2008 i z zeszłego czwartku. Jesień potrafi być piękniejsza od wiosny.

14281335081428134283

Na koniec dnia ruszliśmy w poszukiwaniu miejsca na kolację. W zamyśle mieliśmy pewną osterię, która siedem lat temu była zamknięta. Jednak zboczyliśmy z drogi i trafiliśmy do wyśmienitej Osteria Caffè Monte Baldo. A tam to już tylko poezja. Na przystawkę zjedliśmy tapas „tartine”, a jako danie głównie przepyszne, wyśmienite risotto all’Amarone.

File 03-04-2015 23 03 58

Do tego kieliszek wina Amarone i trafiłam do włoskiego nieba. Co chwilę wykrzykiwałam „Ale to pyszne” i „Ja chcę tutaj zamieszkać”, mając na myśli tę właśnie osterię. A zamieszkać we Włoszech też bym bardzo chciała, ale to już zupełnie inna historia.

One thought on “A tymczasem w Weronie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s