Subiektywny alfabet emigracyjny: Z jak zwykłe życie

deathtostock_lonely_commute-04

Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Czasem mam wrażenie, że moja rodzina i znajomi w Polsce myślą, że moje życie to wieczne wakacje. A emigracja to codzienne wstawanie, chodzenie do pracy, gotowanie obiadów, sprzątanie, spotkania ze znajomymi, wieczory na kanapie, życie po prostu. Moje życie na emigracji nie jest wyjątkowe. Oczywiście, że jest inne niż to w Polsce, ale na pewno nie są to wakacje.

Mam wrażenie, że z jednej strony ci, co zostali w kraju żałują emigrantów, a z drugiej patrzą na nas tak, jakby nasze życie to było jakieś eldorado. Wszystko jest lepsze, łatwiejsze, bardziej kolorowe. Nie wiem skąd te sprzeczne przekonania.

Może emigranci tworzą wokół siebie taką aurę, a może jest to wynik obserwacji podczas wizyt w Polsce. Przecież jak przyjeżdżam, to mam tam wolne. Mogę całymi dniami szlajać się po mieście i pić wino w południe. Mam wakacje, mam czas, mogę sobie pozwolić na smakowanie życia. W tym czasie rodzina i znajomi chodzą dzielnie do pracy i wieczorem, zmęczeni, muszą jeszcze znosić moje towarzystwo i opowieści z całodziennych przyjemności.

Może potem ta sytuacja przekłada się, gdzieś w naszych umysłach, na wyobrażenie o całokształcie życia emigranta, bo przecież to w Polsce jest zwykłe życie, a ja wyłamuję się ze schematu.

Wyjaśnijmy to raz na zawsze: emigracja to zwykłe życie, w innych warunkach, w innym języku, ale jednak tak bardzo podobne do tego w Polsce.

13 thoughts on “Subiektywny alfabet emigracyjny: Z jak zwykłe życie

    • Chcesz powiedzieć, że brytyjska emigracja nam złą prasę robi? ;-)
      A tak na serio, to właśnie tego się obawiałam. W moim przypadku jednak skłaniam się ku mojemu wyjaśnieniu sytuacji, jako że nie opowiadam bzdur rodzinie i znajomym, no i nie zarabiam w funtach. :D

      Liked by 1 osoba

  1. ‚Grass is always greener in the neighbours’ yard..’
    Ja mam emigrować za rok. I jestem przerażona. Emigruję z powodów osobistych, ale wszyscy patrzą na mnie jakbym się wycwaniła i zwiewała z Polski. Byle dalej. Tylko, że wcale nie planowałam opuścić kraju zanim poznałam poznałam swojego mężczyznę <3
    Ale im się nie przetłumaczy..

    Liked by 1 osoba

      • Do Szwajcarii. Do części francuskiej. Język na poziomie książkowym. Brzmię im ‚wżdy’ i ‚azaliż’ pewnie xD Slangów i dialektów nie znam :P Trochę się boję. Jak nieznanego..

        Liked by 1 osoba

      • Rozumiem Twoje obawy. Może pocieszy Cię to, że ja jadąc do Holandii nie znałam ani trochę języka i nie miałam pozwolenia na pracę, ale jakoś się wszystko dobrze ułożyło. Powoli, krok po kroku, odnajdziesz tam swoje miejsce. 😊 A jakbyś potrzebowała mentalnego wsparcia, to pisz.

        Liked by 1 osoba

      • Może się zdarzyć. Pewnie napiszę ;)
        Ja na razie muszę dobić do dyplomu zanim wyjadę. Obym po tym wszystkim nie przestała czerpać radości z tego co robię… System studiów jest nie dla mnie :/
        <3 Mój ulubiony architekt jest z Holandii :D Rem Koolhaas :)

        Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s