To był maj

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Napisałam ten tytuł i od razu zaczęłam nucić „Małgośkę” Rodowicz. Teraz się jej pewnie do wieczora nie pozbędę.

Dzielę się z Wami, żeby nie być samej w tym szaleństwie.

Maj, ach ten maj. Według Instagrama i Twittera to ulubiony miesiąc całej Polski, a ja się cieszę, że się właśnie skończył. Jakoś mi nie przypadł do gustu w tym roku. Połamał mnie psychicznie trochę i choć jestem mu za to wdzięczna, to bez żalu się z nim żegnam.

Miesiąc kryzysu, ale też potwierdzenia, że to czego nie robię, to właśnie to, co najbardziej chcę robić. Teraz już wiem, że bez pisania, bez tworzenia, bez opowiadania świata na nowo, nie jestem sobą. Kiedy tego nie robię, czuję ucisk w sercu i za ten ucisk jestem właśnie majowemu kryzysowi wdzięczna.

W maju byliśmy na krótkich wakacjach w Prowansji. Doszłam tam do siebie, odpoczęłam, dałam sobie czas na odnalezienie nowej drogi w starym dążeniu. Były śniadania na słońcu i spokój, którego mi tak bardzo było potrzeba.

Przeczytałam siedem książek i rozgrzebałam kolejnych pięć. Ostatnie dni maja nie sprzyjały czytaniu, bo w głowie tworzyły mi się już plany na kolejne miesiące.

„Biała Rika” – Magdalena Parys
„After The Quake” – Haruki Murakami
„Leer te leven” – Mats i Susan Billmark
„Dom czwarty” – Katarzyna Puzyńska
„4 Blondes” – Candace Bushnell
„Rodzina O.” – Ewa Madeyska
„As in tas” – Jelle Brandt Cortsius

W czasie wakacji przeczytałam książkę mojej nauczycielki prozy, Ewy Madeyskiej. Podchodziłam do niej jak pies do jeża, bo bałam się, że może mnie spotkać zawód. Zupełnie niepotrzebnie, bo Ewa napisała świetną powieść, piękną i zaskakującą językowo. Czytanie jej to była przyjemność, która mogłaby trwać trochę dłużej. Mam nadzieję, że kolejny sezon już niedługo.

Kiedyś myślałam, że to jak wakacje, to tylko nad wodą, najchętniej nad morzem. Jednak kilka lat temu pokochałam letnie góry. Tylko popatrzcie na te widoki.

Powoli wszystko mi się układa w głowie. Pracuję nad planem pracy nad dwoma nowymi projektami i wracam do pisania.

Maj zakończył się dostawą nowych książek.

Na brak lektur nie mogę więc narzekać, a wszystko wskazuje na to, że niedługo będę składała kolejne zamówienie. Na to chyba nie ma lekarstwa. Na szczęście da się z tym żyć.

Jak Was potraktował maj?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s