Czego regularny trening uczy mnie o pisaniu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słabo mi ostatnio idzie z pisaniem. Właściwie „słabo” to nie jest dobre słowo. Idzie mi do dupy, znaczy się nie idzie mi wcale. Ciągle czekam. Na nowy pomysł, na lepszy moment w pracy, na więcej spokoju w głowie. Czekam i wypatruję tego momentu, w którym usiądę i będę pisać. Wyobrażam sobie siebie pochyloną nad klawiaturą, z lekkim szaleństwem w oku, piszącą godzinę po godzinie. I co? I nic. Nie powstają od tego nowe zdania, nie zapisuję pustych kartek. Nawet nowe pomysły się nie pojawiają. Czytaj dalej

Film

Powrót do domu

Wróciłam do domu. Po twardym upadku, po którym myślałam, że trudno będzie znaleźć drogę z powrotem, udało mi się. Wróciłam. Piszę, tłumaczę i zaczynam ze spokojem patrzeć na to, co mnie czeka na uniwersytecie.

Jedyna droga to, jak mówi Elizabeth Gilbert, powrót do pracy, sumiennie, codziennie, małymi krokami. Nie chcę się poddawać, bo lubię tę robotę, dlatego też codziennie siadam przy biurku i robię swoje.

A Ty jak sobie radzisz z porażkami?

W drodze do celu: blokady

IMG_0551.JPG
Siedzę na torze kolarskim i oglądam wyścigi starszych pań i panów. W zasadzie starszych i średnio starszych. 35 lat i powyżej. Siedzę, patrzę i się zastanawiam co mnie zatrzymuje. Skoro siedemdziesiąciolatek po kuracji nowotworowej startuje w zawodach, bo to jest to co chce robić, to dlaczego ja nie mogłabym osiągnąć tego co chcę?
Jak dużo siedzi tylko w mojej głowie? Czy ja nie blokuję sama siebie?