Tu i teraz. Listopad 2017

Listopad, miesiąc deszczu i wiatru, ale też pięknych i późnych wschodów słońca. Codziennie rano po wyjściu z pod prysznica otwieram łazienkowe drzwi balkonowe z nadzieją na piękny widok. Przez chwilę cieszę się ciszą, wdycham chłodne, wilgotne powietrze i staram się zabrać ten spokój ze sobą do pracy. Niestety nie zawsze udaje mi się zatrzymać go na dłużej. Czytaj dalej

Reklamy

O poniedziałku, który bywa niedzielą

IMG_8241

Cisnę na pedały roweru jak szalona, bo wiem, że jestem już spóźniona do pracy. Nie mam nic do poniedziałków, ale to jedyny dzień, kiedy zaczynam o dziewiątej i czasem jest mi trudniej niż łatwiej, żeby zjawić się na czas. Jest za pięć dziewiąta, a przede mną jeszcze połowa drogi. Nic to, myślę, zostanę parę minut dłużej i się wyrówna. Nikt mnie nie kontroluje, nie odbijam karty przy wejściu, ale jednak dziwnie się czuję spóźniona. Czytaj dalej

Tu i teraz w listopadzie

kaboompics-com_autumn-leaves-4

Zdjęcie: kaboompics.com

Posty z serii ‚tu i teraz’ podejrzałam na blogu worQshop.pl. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, a ponieważ Kasia zachęca do jego podkradania, postanowiłam przenieść tę serię na grunt moich blogów.

Bardziej typowego listopada mieć nie mogliśmy w tym roku w Holandii. Deszcz pada prawie codziennie, nastały też szarości typowe dla niskich landów. Nisko zawieszone chmury, chłód, wszechobecna wilgoć. Listopad pełną parą. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: Z jak zwykłe życie

deathtostock_lonely_commute-04

Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Czasem mam wrażenie, że moja rodzina i znajomi w Polsce myślą, że moje życie to wieczne wakacje. A emigracja to codzienne wstawanie, chodzenie do pracy, gotowanie obiadów, sprzątanie, spotkania ze znajomymi, wieczory na kanapie, życie po prostu. Moje życie na emigracji nie jest wyjątkowe. Oczywiście, że jest inne niż to w Polsce, ale na pewno nie są to wakacje. Czytaj dalej