Chleb przedpodróżny

And than this. Because, you know, why not. #homemade #homebaked #onthetable

A post shared by Anna Maria Boland (@annamboland) on

W domu pachnie chlebem. W kuchni, wysoko na szafce, poza zasięgiem kotów-łobuzów, chłodzą się dwa bochenki chleba. Jeden skroję do zamrażarki, żeby po powrocie móc cieszyć się smakiem domowego pieczywa. Drugi zje A. podczas mojej nieobecności.

Koty jakby wyczuwają, że znikam na kilka dni i nie odstępują mnie na krok, z niechęcią zerkając na moją jeszcze nie spakowaną walizkę. Rozczula mnie ich czujność w tych sprawach. Na szczęście A. zostaje w domu, więc to zawsze tylko połowa tęsknoty dla moich kochanych futrzaków.

Jutro czeka mnie podróż do Gdańska. To już ostatnie spotkanie warsztatowe. Szkoda, bo polubiłam te moje comiesięczne krótkie podróże. Zawsze lubiłam Trójmiasto, bliskość morza, szczególnie zimą. Gdyby tak się ułożyło, ze wracałabym do Polski, to na pewno rozważyłabym możliwość zamieszkania w jednym z tych trzech nadmorskich miast.

Ten przepis to przyspieszona wersja tego chleba. Ta skrócona czasowo wersja smakuje trochę inaczej, ale stanowczo nie gorzej. To też wersja, z którą często eksperymentuję. Dodaję na przykład mąki gryczanej, żytniej czy owsianej. Spróbujcie, bo naprawdę warto.

Składniki:

500 gr mąki pszennej lub mieszanki
1 łyżeczka soli
2 ¼ łyżeczki drożdży instant
350 ml letniej wody

Przygotowanie:

1. Mąkę wsypujemy do dużej miski. Dodajemy sól i drożdże uważając, aby się bezpośrednio nie zetknęły. Najlepiej najpierw dodać sól, dobrze wymieszać z mąką, a potem dodać drożdże i również wymieszać.
2. Mieszankę zalewamy letnią wodą i dokładnie wszystko mieszamy łyżką, do uzyskania jednej całości.
3. Miskę szczelnie przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na 2 godziny.
4. W między czasie nagrzewamy piekarnik, razem z żeliwnym garnkiem z przykrywką, do 250°C.
5. Po upływie 2 godzin, formujemy z ciasta kulę, posypujemy mąką i nacinamy na krzyż. Najlepiej użyć jest do tego nożyczek.
6. Ostrożnie wyciągamy gorący garnek z piekarnika i przekładamy do niego ciasto. Przykrywamy i wstawiamy z powrotem do piekarnika.
7. Pieczemy 30 minut.
8. Zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze około 8 minut, do uzyskania pożądanego koloru skórki.
9. Ostrożnie wyciągamy chleb z garnka i pozwalamy mu przestygnąć na kratce kuchennej.

Smacznego!

Tydzień w moim telefonie #5

Week5

Ten tydzień był wyjątkowo spokojny. Nic się nie działo, nic nie narozrabiałam i mało zrobiłam. Pewnie powinnam była więcej, ale leń mnie nie opuszcza. Czytaj dalej

Tydzień spędziłam pomiędzy domem a uczelnią. Nigdzie się nie szlajałam i nie łobuzowałam w kuchni.

W deszczowe dni, po powrocie do domu, serwowałam sobie gorącą czekoladę na rozgrzanie. Mościłam się z nią na kanapie, koło moich kochanych kocurów i albo oglądałam seriale, albo czytałam. W tym tygodniu doszła książka Davida Lebovitza „The Sweet Life in Paris” i teraz ją sobie po trochu dozuję.

Uwielbiam sklepy serowe. Mogłabym w nich zamieszkać.

Wczoraj zrobiłam lody kawowe i upiekłam ciasto czekoladowe, obydwa według przepisu Nigelli Lawson, z jej najnowszej książki kucharskiej „Nigellissima”. Obydwa wyszły przepyszne i zaserwowaliśmy je sobie wczoraj na deser.

Jak już mówiłam, ten tydzień nie był zbytnio ekscytujący. Nuda, panie!

Wsi radosna, wsi wesoła

Jesień jest piękna na angielskiej wsi, która dla mnie jest stereotypem wsi. Zawsze mówiłam, że jestem miastową dziewczyną, teraz zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem coś się nie zmieniło. Doceniam ciszę i spokój jakie daje życie poza miastem. Może kiedyś się przeniesiemy, kto wie. A teraz zostawiam was z pięknymi widokami. Czytaj dalej