W styczniu

rgti2kaq5n4-aaron-burden

Zdjęcie: Aaron Burden | Unsplash

Styczeń był dziwnym miesiącem. Z jednej strony czułam dobrą energię, przepełniał mnie spokój i pewność, że dam radę, że potrafię, że będzie dobrze. Z drugiej miałam poczucie ciągłej walki z samą sobą, a opowieści o sukcesach innych odbierały mi po kawałku dobre samopoczucie. Nagle wszyscy piszą i idzie im to świetnie, a ja walczę o każde zdanie. Dlatego koniec stycznia to zwątpienie we własne możliwości. Szkoda, bo ten miesiąc tak dobrze się zaczął. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: S jak samotność

A photo by Matthew Wiebe. unsplash.com/photos/tBtuxtLvAZs

Zdjęcie: Matthew Wiebe | Unsplash

Początki mojej emigracji naznaczone są samotnością. Nie taką emocjonalną, głęboką i rozrywającą serce, ale spokojną, pogodzoną z sytuacją. Wyjeżdżając wiedziałam co mnie czeka i nie spodziewałam się cudów. To była samotność wywołana wyrwaniem z tłumu, bo w Warszawie prawie nigdy nie byłam sama.  Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: O jak od nowa

kaboompics.com_Lovely notebook, iPhone, pen and little pumpkin on the desk

Zdjęcie: kaboompics.com

Kiedy wyjeżdżałam do Holandii nie znałam języka, nie miałam pozwolenia na pracę i nie wiedziałam nic, poza tym, że jadę za facetem, którego poznałam kilka miesięcy wcześniej. Szalone przedsięwzięcie, mogłoby się zdawać. A dla mnie to była szansa na coś dobrego. Nie wiedziałam jednak, że przeprowadzka będzie oznaczała tyle nowych żyć, tylu razy zaczynania od nowa.  Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: L jak lubię to

DSC00762

„Emigracja zmienia ludzi.” Nie wiem ile razy to słyszałam. Emigracja nie zmienia ludzi. Emigracja daje szansę. Szansę na nowy początek, na zmianę, na poznanie siebie. I ja z tej szansy czerpię pełnymi garściami. Emigracja, a raczej wyrwanie się ze znanego mi otoczenia, pozwoliło mi na zobaczenie siebie z innej perspektywy. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: J jak ja

Dag04_06

Skoro subiektywnie, to musi też być o mnie samej w tym całym emigracyjnym zamieszaniu. Moja emigracja to bardzo świadomy wybór, a kraj docelowy został mi niejako narzucony. Dziesięć lat później mogę szczerze powiedzieć, że doskonale się tutaj odnalazłam, chociaż gdybym mogła sama wybierać, pewnie nie zdecydowałabym się na Holandię. O tym, co mnie przygnało do kraju wiecznego wiatru i deszczu już pisałam.  Czytaj dalej