To był maj

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Napisałam ten tytuł i od razu zaczęłam nucić „Małgośkę” Rodowicz. Teraz się jej pewnie do wieczora nie pozbędę.

Dzielę się z Wami, żeby nie być samej w tym szaleństwie.

Maj, ach ten maj. Według Instagrama i Twittera to ulubiony miesiąc całej Polski, a ja się cieszę, że się właśnie skończył. Jakoś mi nie przypadł do gustu w tym roku. Połamał mnie psychicznie trochę i choć jestem mu za to wdzięczna, to bez żalu się z nim żegnam. Czytaj dalej

To był kwiecień

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jedna trzecia roku za nami. Roku, na który mam wielkie plany, ale słabo mi wychodzi ich realizacja. Plan bycia fit jak na razie ma się najlepiej w formie Projektu 40. Reszta jest w stanie opłakanym i zaczynam mieć tego trochę dosyć. Nie wiem czy to wpływ pogody czy też sama siebie blokuję, ale czas zacząć ruszać mózgownicą, nie tylko kończynami. Czytaj dalej

Czego regularny trening uczy mnie o pisaniu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słabo mi ostatnio idzie z pisaniem. Właściwie „słabo” to nie jest dobre słowo. Idzie mi do dupy, znaczy się nie idzie mi wcale. Ciągle czekam. Na nowy pomysł, na lepszy moment w pracy, na więcej spokoju w głowie. Czekam i wypatruję tego momentu, w którym usiądę i będę pisać. Wyobrażam sobie siebie pochyloną nad klawiaturą, z lekkim szaleństwem w oku, piszącą godzinę po godzinie. I co? I nic. Nie powstają od tego nowe zdania, nie zapisuję pustych kartek. Nawet nowe pomysły się nie pojawiają. Czytaj dalej

Walka

rkz2iypkliy-juliette-leufke

Zdjęcie: Juliette Leufke | Unsplash

Ostatnie miesiące to w moim poczuciu ciągła walka. O siebie, o moje marzenia, o siłę, o zdrowie teścia, o poważne traktowanie w pracy. W ostatnich tygodniach pękłam dwa razy, bo zabrakło mi już siły na uśmiech i powtarzanie „będzie dobrze”. Czasem dobrze jest się tak rozpaść, szczególnie jak obok jest ktoś, kto pomoże ci się pozbierać. Czytaj dalej

Niedzielny poranek

13770261_512620598932939_5782152197652598447_n

Zdjęcie: kaboompics.com

Plan był taki: wstanę koło ósmej, zjem spokojnie śniadanie w towarzystwie książki, ciesząc ucho niedzielną ciszą, a koło dziewiątej przysiądę przed komputerem i przez dwie godziny będę pisać albo gapić się w ekran. Potem spacer, kilka głębokich oddechów, jakaś przekąska i znowu pisanie. Czytaj dalej

Po pisarskim weekendzie

DeathtoStock_Medium9

Zdjęcie: Death to the Stock Photo

Raz w miesiącu wracam do domu z Warszawy naładowana kreatywną energią. W samolocie nie mogę się skupić na książce, bo myślę jak i co napisać. Mam wrażenie, że słowa zaczną mi się zaraz wylewać nawet uszami. Myślę sobie jak to będzie dobrze usiąść w domu nad białą kartką, tudzież przed komputerem i pisać, pisać, pisać.  Czytaj dalej