A gdyby tak zacząć tańczyć w deszczu?

IMG_6430.JPG

Do końca roku zostało niecałe sto dni, a ja nawet nie jestem blisko osiągnięcia tego, co sobie zaplanowałam na samym początku. Życie postanowiło wchodzić mi w drogę ile tylko się da i zgubiłam cel z oczu, a raczej nie potrafiłam się przełamać i pracować na to, czego tak bardzo chcę. Wszystko inne wydawało się ważniejsze, miałam wrażenie, że walka o marzenia to wstrętny egoizm, że to nie jest dobry moment. Czytaj dalej

Reklamy

Tu i teraz w marcu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czekałam na marzec jak na zbawienie. Myślałam o słońcu, cieple i schowanym do szafy zimowym płaszczu. Nie mogłam się bardziej pomylić. Wiatry, deszcze i od czasu do czasu słoneczne dni, które dawały złudną nadzieję na poprawę pogody. W lutym trochę przedwcześnie cieszyłam się brakiem zimowego dołka, dopadł mnie w pierwszych tygodniach marca. Nie chciało mi się nic. Nawet czytanie szło mi słabo. Czytaj dalej

O odkopywaniu się

foko4dpxamq-eric-rothermel

Zdjęcie: Eric Rothermel | Unsplash

W grudniu, w tym przedświąteczno-noworocznym odmęcie, gdy wszystko spowalnia, udało mi się zakopać. Zakopałam się w cieple domu, pod grubym kocem, wśród moich ukochanych książek, u boku A. Nie ćwiczyłam, nie pisałam, nie blogowałam. Nie robiłam nic dla siebie i nic w kierunku osiągania tego, na czym mi bardzo zależy. Na chwilę zabrakło mi motywacji, wiary w siebie, siły i chęci. Jedyne czego chciałam, to żeby świat zostawił mnie w spokoju, żeby moja głowa przestała pracować na pełnych obrotach. Nie chciałam nic. Czytaj dalej