O poniedziałku, który bywa niedzielą

IMG_8241

Cisnę na pedały roweru jak szalona, bo wiem, że jestem już spóźniona do pracy. Nie mam nic do poniedziałków, ale to jedyny dzień, kiedy zaczynam o dziewiątej i czasem jest mi trudniej niż łatwiej, żeby zjawić się na czas. Jest za pięć dziewiąta, a przede mną jeszcze połowa drogi. Nic to, myślę, zostanę parę minut dłużej i się wyrówna. Nikt mnie nie kontroluje, nie odbijam karty przy wejściu, ale jednak dziwnie się czuję spóźniona. Czytaj dalej

Reklamy

Kiedy człowiek się wyśpi

IMG_7525

Późny poranek z okna mojej sypialni.

Obudziłam się dzisiaj za piętnaście dziewiąta. To moja pierwsza, całkowicie przespana noc od miesiąca. Nie wiem co się stało, czy też nie stało, ale spałam, tak po prostu. Przebudziłam się w nocy jeden raz i tylko na krótką chwilę, a potem o siódmej rano i znowu o ósmej czterdzieści pięć. Co za szczęście.  Czytaj dalej

Wielkanocna niedziela

1428237565

Podczas gdy Wy dochodzicie do siebie po wielkanocnym śniadaniu, ja siedzę sobie na jeziorem Garda, piszę, czytam i zachwycam się widokiem i czekam na A., który śmiga na rowerze wokół jeziora. Bardzo spokojna wielkanocna niedziela, dokładnie taka, jak potrzeba.

Wiecie co mnie najbardziej zadziwia? Powszechny brak internetu w barach, kawiarniach i knajpkach. Musiałam się nieźle naszukać, żeby móc napisać ten post. Podczas gdy wioska, w której dzisiaj jestem, jest bardzo turystycznym miejscem i nawet sklepy są tutaj dzisiaj otwarte, to internetu prawie nie uświadczysz.

Ja za chwilę też planuję zmienić miejsce, na takie bez dostępu do sieci, żeby spokojnie się skupić na czytaniu i pisaniu, bez niepotrzebnych rozpraszaczy. No może poza widokami.

1428237772

Dom na odludziu

Dom na odludziu

Dom na odludziu wygląda coraz bardziej atrakcyjnie. Z dala od hałasu, wiecznie wyjących dzieci, sąsiadów i ich szlifierek o 7 rano i fanów piłki nożnej. Ostatni tydzień obfitował w te właśnie atrakcje, nie było ani chwili spokoju.

Ja, wychowana w Warszawie, marzę o domu daleko od miejskich atrakcji. Nigdy bym siebie nie podejrzewała o takie zachcianki jak cisza, spokój, natura, może nawet ze dwie nioski. Może to zmęczenie materiału? Przyznam, że odkąd zakończyły się muzyczne wyskoki zza ściany, nie wkurzali mnie sąsiedzi. W tym tygodniu dali mi jednak popalić.

Zawsze lubiłam mieszkać w mieście. Wszędzie blisko, mnóstwo możliwości, kina, teatry, sklepy, itd. Okazuje się jednak, że do kina prawie nigdy nie chodzę, do teatru jeszcze rzadziej, zakupy najchętniej robię przez internet, a jedyne czego by mi naprawdę brakowało to częste wizyty w bibliotece. Starość?

Teraz marzy mi się mieszkanie w głuszy, gdzieś gdzie nikt nie będzie hałasował, gdzie będę mogła spędzić dzień w całkowitej ciszy, czytając, pisząc, tłumacząc. Oczyma wyobraźni widzę siebie siedzącą przy biurku i w zamyśleniu spoglądającą na las rozpościerający się za oknem. Ach, pomarzyć zawsze można. Kto wie może kiedyś…

 

Sąsiedzi

Sąsiedzi objawiają się w różnych formach i barwach. Jedni uczynni i sympatyczni, inni upierdliwi i bezmyślni. Wszystko da się znieść, jeżeli mamy grubą skórę i grube ściany. My niestety mieszkamy w ponad stuletniej kamienicy i grube ściany nie są nam dane, a nasza sąsiadka lubi muzykę, która u mnie wywołuje niestrawność i mocną irytację. Czytaj dalej