Po wakacjach

1429188951

Z wakacji wróciliśmy w poniedziałek. Powoli wracam do rzeczywistości. Holandia przywitała nas iście wiosenną aurą, dzięki czemu szok popowrotny był trochę mniejszy. Teraz muszę tylko wprowadzić w życie postanowienia i nowy plan dnia i wszystko wróci do normy.  Czytaj dalej

Reklamy

Wielkanocna niedziela

1428237565

Podczas gdy Wy dochodzicie do siebie po wielkanocnym śniadaniu, ja siedzę sobie na jeziorem Garda, piszę, czytam i zachwycam się widokiem i czekam na A., który śmiga na rowerze wokół jeziora. Bardzo spokojna wielkanocna niedziela, dokładnie taka, jak potrzeba.

Wiecie co mnie najbardziej zadziwia? Powszechny brak internetu w barach, kawiarniach i knajpkach. Musiałam się nieźle naszukać, żeby móc napisać ten post. Podczas gdy wioska, w której dzisiaj jestem, jest bardzo turystycznym miejscem i nawet sklepy są tutaj dzisiaj otwarte, to internetu prawie nie uświadczysz.

Ja za chwilę też planuję zmienić miejsce, na takie bez dostępu do sieci, żeby spokojnie się skupić na czytaniu i pisaniu, bez niepotrzebnych rozpraszaczy. No może poza widokami.

1428237772

O podróżowaniu

image1

Jestem we Włoszech, moim ulubionym kraju. Mogłabym tu spędzać wszystkie wakacje. Nie wiem dlaczego, ale tutaj czuję się najbardziej w domu. Może bocian miał zaburzenia kierunku? No dobra, ale ja nie o tym chciałam mówić, tylko podróżowaniu.

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię naszą starą, dobrą Europę. Pewnie, że są miejsca daleko stąd, które chciałabym zobaczyć, ale ciągle ciągnie mnie najbardziej do zwiedzania własnego kontynentu. Ogromną zaletą podróżowania po Europie jest możliwość podróżowania samochodem. Bo chyba nic nie daje poczucia bycia w podróży lepiej niż przemieszczanie się powoli. Pociąg i samochód to moje ulubione formy jeżdżenia na wakacje.

Od razu wyjaśniam, nie boję się latać. Latanie jest u nas w domu codziennością. Ja już nie pracuję w powietrzu, ale A. nadal lata i może właśnie dlatego najchętniej wybieramy się w podróż samochodem. Latanie kojarzy nam się z pracą, nie z przyjemnością, bo chociaż staramy się zrelaksować w samolocie, to jednak zawsze jesteśmy czujni. Zupełnie bez sensu, ale jakoś tak to już jest.

Tym razem poniosło nas do Włoch północnych, w okolice jeziora Garda, ale nie nad samą wodę. Cisza, spokój, ptaszki ćwierkają, drzewka oliwkowe rzucają trochę cienia, wiosna w pełni. A. trenuje, a ja czytam, piszę i ćwiczę z Ewą Chodakowską. Tak, tak. Koniec lenistwa, czas zacząć się intensywnie ruszać. Szczególnie, że po powrocie czeka mnie kolejna lekcja Ballet-Fit i wolałabym na niej nie paść na twarz.