Tu i teraz w styczniu

deathtostock_quietfrontier-01

Zdjęcie: Death to the Stock Photo

W styczniu jeszcze wszystko jest możliwe. Jeszcze nie przestaliśmy ćwiczyć, jemy zdrowo, dzielnie uczymy się nowego języka i pracujemy nad sobą. Styczeń jest miesiącem pełnym nadziei i oczekiwań. Mój też. Jako że poczyniłam nieśmiałe plany na ten rok, powoli zaczynam nad nimi pracować. Bez szaleństwa, nie wszystko na raz, ale małymi krokami posuwam się w wybranym kierunku. Wiem, że nie będzie łatwo, ale jestem przygotowana na ciężką pracę. Czytaj dalej

To był grudzień

jsjxnwlh8-g-tim-gouw

Zdjęcie: Tim Gouw | Unsplash

Grudzień to dziwny miesiąc, trochę oderwany od rzeczywistości, wypełniony oczekiwaniami. Przez pierwsze dni wszyscy czekają na Sinterklaas, a zaraz potem wypatrują już świąt i końca roku. Dla moich kotów to miesiąc pełen stresu, wywołanego przedwczesnymi wybuchami petard. Szkoda jest mi ich strasznie i staram się zapewnić im jak najwięcej spokoju w tym okresie. Czytaj dalej

Tu i teraz w grudniu

qjswd8bkn0w-corina-ardeleanu

Zdjęcie: Corina Ardeleanu | Unsplash

Grudzień to miesiąc podsumowań, przemyśleń, nieśmiałych zaczątków planów na kolejny rok. W ostatnim czasie dużo rozmyślam o tym, co chcę osiągnąć i kim chcę być za rok. Patrzę też za siebie i przyglądam się temu jak obeszłam się ze sobą i moim planami przez ostatnie dwanaście miesięcy. Nie rozbieram tego wszystkiego na części pierwsze, zauważam, notuję w myślach i zastanawiam się jak mogę coś zrobić lepiej. Lepiej dla siebie i dla swojej przyszłości. Czytaj dalej

Pani jesień

photo-1441936064713-d73d35f4fcb1

Zdjęcie: Aaron Burden | Unsplash

Po raz pierwszy w życiu mam ochotę na jesień. Tęsknym okiem spoglądam na grube swetry ukryte w szafie, robię zapasy świeczkowe, szukam drewna do kominka. Cieszę się na długie wieczory pod kocem. Czekam na chłodniejsze dni, a nawet na całodzienny deszcz. Czytaj dalej

Wrzesień

Kiedy byłam piękna i młoda, wrzesień nie należał do moich ulubionych miesięcy. Powrót do szkoły, w której nigdy nie czułam się dobrze, wywoływał ból brzucha i nieprzyjemne pieczenie w gardle. Dopiero teraz, dwadzieścia lat po zakończeniu tych męczarni, zaczynam doceniać uroki tego pięknego miesiąca. Wrzesień to zawieszenie pomiędzy latem a jesienią. Ciepłe dni, chłodne noce, letnie rozleniwienie zaczyna na opuszczać, pojawiają się nowe pomysły, wyzwania, ambitne plany.  Czytaj dalej

Olśnienie

photo-1448518184296-a22facb4446f

Zdjęcie: Roberto Nickson | Unsplash

Olśniło mnie wczoraj podczas czytania blogów. Już wiem dlaczego tak lubię zaczynać od nowa, codziennie, raz w tygodniu, co miesiąc. Już wiem dlaczego znowu mam ochotę wszystko zmienić, zacząć od nowa gdzie indziej albo zacząć robić coś zupełnie nowego. Już wiem skąd u mnie ta wieczna chęć zmiany, swędzenie tyłka.  Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: O jak od nowa

kaboompics.com_Lovely notebook, iPhone, pen and little pumpkin on the desk

Zdjęcie: kaboompics.com

Kiedy wyjeżdżałam do Holandii nie znałam języka, nie miałam pozwolenia na pracę i nie wiedziałam nic, poza tym, że jadę za facetem, którego poznałam kilka miesięcy wcześniej. Szalone przedsięwzięcie, mogłoby się zdawać. A dla mnie to była szansa na coś dobrego. Nie wiedziałam jednak, że przeprowadzka będzie oznaczała tyle nowych żyć, tylu razy zaczynania od nowa.  Czytaj dalej

Słońce

IMG_7155

Jest. Dotarło też do nas. Pulsujące energią światło. Niebo zmienia kolor, podszeptuje, że teraz będzie już tylko lepiej. Jaśniej, cieplej, pozytywniej. Wyczekiwałam tego momentu jak kania dżdżu. Szarość ciążyła mi tak bardzo, że czułam ją każdą komórką ciała. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: L jak lubię to

DSC00762

„Emigracja zmienia ludzi.” Nie wiem ile razy to słyszałam. Emigracja nie zmienia ludzi. Emigracja daje szansę. Szansę na nowy początek, na zmianę, na poznanie siebie. I ja z tej szansy czerpię pełnymi garściami. Emigracja, a raczej wyrwanie się ze znanego mi otoczenia, pozwoliło mi na zobaczenie siebie z innej perspektywy. Czytaj dalej

Subiektywny alfabet emigracyjny: J jak ja

Dag04_06

Skoro subiektywnie, to musi też być o mnie samej w tym całym emigracyjnym zamieszaniu. Moja emigracja to bardzo świadomy wybór, a kraj docelowy został mi niejako narzucony. Dziesięć lat później mogę szczerze powiedzieć, że doskonale się tutaj odnalazłam, chociaż gdybym mogła sama wybierać, pewnie nie zdecydowałabym się na Holandię. O tym, co mnie przygnało do kraju wiecznego wiatru i deszczu już pisałam.  Czytaj dalej